Grupa Rekonstrukcji Historycznej

im. por. Stanisława Grabdy ps. Bem

  • Start
    Start Tutaj znajdziesz wszystkie wpisy dostępne na stronie.
  • Kategorie
    Kategorie Wyświetla listę kategorii tego bloga.
  • Tagi
    Tagi Wyświetla listę słów kluczowych, które zostały wykorzystane na blogu.
  • Blogerzy
    Blogerzy Wyszukaj ulubionego blogera na stronie.
  • Wpisy Zespołu
    Wpisy Zespołu Wyszukaj ulubiony zespół.
  • Archiwum
    Archiwum Zawiera listę wpisów, które zostały utworzone wcześniej.
  • Login
    Login Formularz logowania
Wojciech Zapała

Wojciech Zapała

Jestem takim nadrzecznym łazęga czyli popularnie wędkarzem jest to jedna z moich pasji Zajmuje się amatorsko grafiką i tworzeniem portali społecznościowych.Jestem twórcą i wspóltwórcą wielu portali obecnie najnowszym dzieckiem jest portal Piewca .pl z bardziej znanych portali jest to seria przewodników wędkarskich Świętokrzyski,Pomorski i Łodzki Przewodnik WędkarskiZakres moich zainteresowań jest dość szeroki, jest to historia regionu ,socjocybernetyka społeczna,przyroda i różne powiązane z nimi rzeczy.
Nie wierzę w obecny system monetarny. Jestem zafascynowany rozwiązaniami Szwajcarii i to nie tylko w kwestii waluty lokalnej ale tez obronności oraz demokracji bezpośredniej

1063

 b2ap3_thumbnail_gronekf.jpg7 grudnia zmarł kpt. Mieczysław Gronek  ps."Kowboj" nasza grupa w ostatniej ziemskiej drodze żołnierza NSZ i AK .Pogrzeb odbył się w środę 13 go grudnia o godz 11.00 w parafii Podwyższenia Krzyża w Katowicach na os. Dolne Tysiąclecie, pochowany został na cmentarzu przy kościele św Jadwigi w Chorzowie. Współzałożyciel Katowickiej Fundacji Pomocy Dzieciom Kalekim,główny współtwórca Ośrodka Rehabilitacyjnego na os. Tysiąclecia, Wiceprezes Śląskiego Okręgu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej - żołnierz AK żołnierz oddziału partyzanckiego por.Stanisława Grabdy  ,Bema" 

b2ap3_thumbnail_P1430719.JPGb2ap3_thumbnail_P1430755.JPGb2ap3_thumbnail_P1430733.JPG

b2ap3_thumbnail_P1430831.JPGb2ap3_thumbnail_P1430796.JPGb2ap3_thumbnail_P1430849.JPG

 

Do 204 pp. Ziemi Kieleckiej NSZ dołączył w lipcu 1944r. wraz z dwoma kolegami z tajnego nauczania w Stopnicy, ze skierowania kontaktowego miejscowej placówki NSZ. Było to w Lubczy.  Z jednym z wymienionych kolegów, a to Tadeuszem Czerwińskim  ps. "Sokół" wcieleni zostali do 4-ej kompanii por. Stanisława Grabdy ps. "Bem" 204 pp. Ziemi Kieleckiej NSZ. Służył pod rozkazami tego dowódcy do czasu rozformowania oddziału, tj. 17 lub 18 stycznia 1945r., z tym, że od listopada 1944r, kompania odłączyła się od Brygady Świętokrzyskiej i przeszła do zgrupowania Bolesława Michała Nieczuja-Ostrowskiego ps. "Tysiąc", dowodzącego 106 Dywizją AK pow. miechowskim. Wstępując do POLSKIEGO WOJSKA miał 15 lat, a podał, że 17. Był na pewno najmłodszym żołnierzem kompanii, liczącej średnio ok. 70 ludzi. Lubczę zapamiętał dlatego, że odbyła się tam w niedzielę Msza Święta polowa, na której miał okazję, wręcz z bliska, zobaczyć oficerów dowództwa. I tak zobaczył dowódcę KG NSZ, czasowo dowodzącego 204 pp. Ziemi Kieleckiej, płk. Stanisława Nakoniecznikoffa-Klukowskiego — ps. „Kmicic" — wysokiego, szczupłego mężczyznę. którego parokrotnie widział później na koniu. Zobaczył też korpulentnego raczej niskiego wzrostu kpt. w rogatywce polowej, bruneta o bardzo otwartej jak i cieplej powierzchowności jak mu wówczas powiedziano — dowódcę 204 pp., kpt. „Jerzego". Owego kapitana widział jeszcze raz z bliska w dowództwie Brygady Świętokrzyskiej, gdy dostarczyli zdobyte na Niemcach działo (haubicę). Czytając te wspomnienia, proszą wziąć pod uwagę, że przekazywał je żołnierz obserwując. ówczesne zdarzenia z najniższego szczebla hierarchii « oddziale i w- dodatku najmłodszy. A przecież byli żołnierze nie tylko starsi wiekiem, ale i stażem oraz stopniami ze służby w przedwojennym wojsku. Może i z tego powodu, poszczególne wydarzenia wywierały na Mieczysławie większe wrażenia, niż na -wiarusach — elicie oddziału.

 Trzeba podkreślić dodatkowo, że ukształtowana w czasie okupacji postawa patriotyczna młodzieży predysponowała do poważnego pojmowania zdarzeń wojennych, z dzisiejszego punktu widzenia  nie zawsze racjonalnie. Całe zgrupowanie 204 pp. a potem i Brygady Świętokrzyskiej robiło na nim olbrzymie wrażenie  przedsmak prawdziwego wojska Niepodległej Polski. Wtedy w Lubczy uważali z kolegą kompanie por. Władysława Kołacińskiego i por. Stanisława Grabdy za najlepsze tym zgrupowaniu. Oczywiście, że nie miał podstaw do szerszych ocen. Zresztą powiedział. że nawet «tedy nie rozumiał tego wszystkiego, co się działo. W kompanii por. Stanisława Grabdy trafił do 2-ej drużyny plutonu podch. Stanisława Banacha — ps. „Zych". W drużynie pełnił funkcję amunicyjnego erkaemisty Juliana Siennickiego — ps. „Burek". Był to pokaźnej postury żołnierz, o pulchnej, zaczerwienionej twarzy i jasnoniebieskich oczach. Obsługiwał on rkm sowieckiej produkcji — „Diegtariowa" z magazynkiem talerzowym. Rolą amunicyjnego było towarzyszyć erkaemiście w akcjach z dodatkowym zapasem amunicji oraz doładowywać opróżnione —wystrzelane magazynki luźną amunicją, a w przypadku śmierci, tegoż, przejąć rkm i prowadzić ostrzał do czasu dołączenia nowego wyznaczonego przez dowódcę. Funkcja amunicyjnego była dla niego o tyle trudna, że musiał nosić także własne uzbrojenie — polski karabin typu mauser (ponad 4 kg), 6 szt, ładownic z amunicją na pasie, 80 szt. luzem w plecaku i 2 ciężkie granaty obronne polskiej produkcji. Szef kompanii st. sierż. Jan Chlond — ps. "Bartosz" wydawał amunicję zasadzie bez ograniczeń, więc miał zawsze około 120 szt.„ nie uważał.. że za dużo na wypadek ewentualnego okrążenia. To pełne obciążenie było bardzo uciążliwe dla, 15- letniego chłopca. Odczuwał to czasie długich nużących, z reguły nocnych marszów wynikających bardzo często z konieczności zmiany miejsca postoju oddziału. Bardzo często żołnierze usypiali "na stojąco" w Czasie krótkich postojów oparci na karabinach, gdy grunt był zmoczony deszczem.

Należy dodać, że bezpośredni zwierzchnik Mieczysława erkaemista Julian Siennicki nie dociążał go za bardzo a mógł. Na pewno i z tego powodu, że był mężczyzną mocnym i zahartowanym. Mieczysław widział go zupełnie niespodziewanie w Busku Zdroju. chyba w kwietniu 1945r. Prowadziło go skutego kajdanach trzech ubowców z bronią gotową do strzału. Był to dla Mieczysława sygnał do usunięcia się z tego terenu. Wybrał Poznań, gdzie jak się dowiedział po wojnie od kol. Jana Chlonda-juniora  z którym partyzantce utrzymywał przyjazne kontakty, a pełnił on funkcję pisarza kompanii — nastąpiła wsypa" wielu wspólnych kolegów « zorganizowanej tam „grupie przetrwania". Jednak w Poznaniu nie spotkał nikogo z tego okresu. Chyba z uwagi na swój młody wiek udało mu się uniknąć represji. W oddziale por. Stanisława Grabdy — a mówił to z pełnym przekonaniem — panowała na co dzień bardzo duża dyscyplina i ciągłe doszkalanie! Na uzbrojeniu oddziale były również dwa polskie, przedwojenne rkm-y. Musiał umieć perfekcyjnie rozłożyć i złożyć taki rkm, którego zresztą zamek był szczególnie skomplikowany. Chyba jeszcze dziś to potrafiłby, choć był przecież tylko amunicyjnym. Nie mówiąc o jego kbk, którego prześwit lufy lśnił nawet w nocy! Każdego dnia rano i wieczorem odbywały się zbiórki i apele, prowadzone przez dowódcę oddziału lub st. sierż. Stefana Piecha ps. "Grzmot", który miał mocny lecz bardzo zachrypły głos. Najpierw szef kompanii st. sierż. Jan Chlond (wachmistrz) odczytywał z dziennika kompanijnego rozkazy, a na zakończenie każdego apelu padała, komenda: "Do modlitwy! Na wyżywienie żołnierskie składały się zupy z tzw. wkładką mięsną (często tłustą) i chleb. Bielizna osobista była prana przez żołnierzy we własnym zakresie, tak samo skarpety i onuce. Chyba dlatego. że nie zawsze były wygotowane i wyprasowane, to wszy prześladowały wszystkich żołnierzy. bez «majątku. Bywało. że jeśli komuś porwała się koszula, to otrzymał nową, podobnie jak i umundurowanie. Pilnował tego szef kompanii, który miał odpowiedni zapas na wydzielonym wozie taborowym.

Dowódca kompanii rozmawiał z Mieczysławem przez te kilka miesięcy — zaledwie 4 razy albo aż 4 razy. Wszystkie do dziś pamięta w najdrobniejszych szczegółach, gdyż wywierały na nim ogromne wrażenie! Emanował od dowódcy duży — jak mówił Mieczysław — autorytet i równocześnie jakieś ciepło, a nawet ojcowskie uczucie. Potocznie mówili na niego „ Stary”. Jeśli tylko znalazł się polu widzenia Mieczysława, bez względu na to, do kogo miał sprawę, to nic nie uszło jego uwadze! Wiele sytuacji starał się samodzielnie rozszyfrować na własny użytek. Nikogo o nic nie pytał z uwagi na swoją skromną pozycję oddziale i na młody wiek. Oczywiście wiele szczegółów dochodziło do niego poprzez kol. Jana Chlonda-juniora, gdyż on wiele wiedział jako pisarz kompanii i jako syn szefa kompanii. pozostającego bliskich kontaktach z dowództwem. Z Janem Chlondem miał zawsze przyjazne kontakty. Ubolewa, że uzgodnione z nim spotkanie w Radomiu nie doszło do skutku. Zmarł okresie rekonwalescencji po przebytej operacji. Nie spotkali się, bo Jan odszedł na wieczną wartę ostatni z trzech Chlondów, którzy byli w oddziale znaczącymi żołnierzami. Nie Wjaśnił sobie wielu spraw, które go interesowały, a niektóre nawet nurtowały. Nie było im dane uścisnąć sobie dłoni po 50-ciu latach, w wolnej Polsce! Przywołał wówczas Mieczysław słowa angielskiego poety J. Danne^go, który napisał, że "Śmierć każdego człowieka, a co dopiero przyjaciela z czasów, gdy życie nasze na co dzień było takie kruche, umniejsza mnie, ponieważ jestem zespolony z ludzkością. Przeto nigdy nie pytaj komu bije dzwon — bije on tobie" (cyt. z korespondencji) . W odniesieniu do por. Stanisława Grabdy Mieczysław powiedział, że obraz jego często i wyraźnie staje mu przed oczyma. Zastanawia się na ile ma na to wpływ męczeńska śmierć porucznika. którą do dziś bardzo przeżywa. Powiedział też, że Stanisław Grabda był wysokiego wzrostu, lekko zgarbiony (raczej górnym odcinku kręgosłupa). Był bardziej ciemnym blondynem niż szatynem. Oczy zielone, twarz podłużna.

lekko uwydatnione kości policzkowe. Uśmiech opanowany ... z jakimś odcieniem smutku, jednocześnie ciepły, pełen życzliwości. Nigdy nie widział Mieczysław por. Stanisława Grabdy śmiejącego się — jak się to mówi — "do rozpuku". Kilka razy, przechodząc koło dowódcy widział jak ten, uśmiechał się do niego przelotnie, ciepło. Zastanawiał się nawet. jaki wpływ mogła mieć na to przypadkowa wizyta jego brata ps. Grajek", służącego w Oddziale partyzanckim AK Mariana Sołtysiaka — ps. Barabasz". Oddziały Mariana Sołtysiaka i Stanisława Grabdy zakwaterowały się przypadkowo w bliskiej odległości. Wtedy to brat Mieczysława, służący w oddziale AK zgłosił się oczywiście uzbrojony u por. Stanisława Grabdy z prośbą o spotkanie z bratem Mieczysławem. Jak się okazało rozmawiali długo, tak że na rozmowę braci niewiele czasu zostało. Mieczysław obserwując swego dowódcę siedzącego na koniu odnosił wrażenie, że ustawia sobie za nisko strzemiona. Mundur miał gabardyowy. Nosił pas z koalicyjką, a na cienkim pasku mapnik. Oprócz pistoletu — chyba parabellum — nosił też pistolet maszynowy empi z odwodzoną składaną metalową kolbą. Buty oficerki. Czapka rogatywka-polówka. Zimą bardzo często opuszczał nauszniki czapki, częściej niż Mieczysław. W akcjach krzyczał głośnym, nieco zachrypłym głosem, ale nie tak głośnym i nie tak zachrypłym jak st. sierż. Stefan Piech. Nie używał przekleństw, ani ,kuchennej łaciny ". Osobiście nigdy nie widział go pijanego ani podpitego. W czasie swoich obserwacji zauważył też Mieczysław, że był zawsze ostrożny. Dziś ocenia tę cechę jako odpowiedzialną roztropność. W nagłych, niespodziewanych groźnych sytuacjach zachowywał "zimną krew". Tak się złożyło, że miał okazję bezpośrednio to zaobserwować. Zilustrował to dwoma przykładami: Jako dowód roztropności może posłużyć przykład wydanego rozkazu natychmiastowego wycofania oddziału z akcji, po rozbiciu znacznego oddziału niemieckich artylerzystów i zdobyciu działa. Kompania pełniła w tym dniu funkcję kompanii służbowej, a więc zabezpieczała sztab brygady, wystawiła warty i posterunki ubezpieczające, obsługiwała łączność itp.

Porucznik Stanisław Grabda, po otrzymaniu wiadomości o zatrzymaniu się W pobliżu niemieckich artylerzystów, było to W Odrowążu, zdecydował się na wypad silą 15 maksimum 20 ludzi na akcje. Tuż przed atakiem wyznaczył zadania. Niemcy dysponowali działem, z którego zdążyli wystrzelić jedynie dymną zasłonę, coś z czym żołnierze oddziału jeszcze się nie zetknęli. Nagle „Bemowcy" znaleźli się w ciemnościach! Nie widzieli się zupełnie, ale biegli do przodu, słysząc cały czas głos dowódcy i jego rozkaz: "Skokami pojedynczo do przodu!" Gdy przebiegli w trwodze ten wał czarnego dymu, zobaczyli się nawzajem. Mieczysław zobaczył także , że po jego lewej stronie, odległości około 20 m. biegł por. Stanisław Grabda, krzyczący dla odmiany: „Celowniki!", „Celowniki!" w tym tumulcie i huku strzałów Mieczysław nie wiedział o co dowódcy chodzi. Potem dowódca ich strofował, że zbliżając się do nieprzyjaciela, nie korygowali nastawy celowników. Mieczysław, co prawda widział kurz wznoszący się z ich ostrzału, ale tego szczerze mówiąc nie kojarzył. W sensie potrzeby rutynowej korekcji celownika. Chyba inni jego koledzy też stracili refleks. Jedynie dowódca nie. Zauważył też, że te smugi kurzu -wywołane ostrzałem wyraźnie spanikowały Niemców, bo im jakby "odcinały" drogę ucieczki na otwartej już przestrzeni. Mieczysławowi bardzo się ta akcja spodobała! Dziś wie, że dowódca miał powód do zdenerwowania, bo byli po prostu nieskuteczni, co doświadczeni żołnierze niemieccy mogli łatwo wykorzystać. Porucznik Stanisław Grabda jeszcze bardziej się zdenerwował, kiedy zobaczył euforię swoich żołnierzy z tytułu zwycięstwa. Wydał rozkaz natychmiastowego wycofania się ze zdobytym działem. Zwracając się do Mieczysława chyba tylko tytułem pouczenia — powiedział: "Oni mają łączność radiową z dowództwem! Mogą więc otrzymać pomoc". Podkreślić należy, a że nikt ze zwycięzców nie umiał obsłużyć zdobytego działa. Dowódca zabronił manipulacji koło niego. Zaciągnęli go do dowództwa brygady. Uciecha była wielka.

 

Była to druga w kolejności chronologicznej Mieczysława "rozmowa" z por. Stanisławem Grabdą, podczas której nie zabierał głosu tylko słuchał! Pierwsza "rozmowa" na tej samej zasadzie odbyta, miała miejsce znacznie wcześniej, w czasie —jak zwykle —.nocnego marszu. Dowódca, który często jeździł konno, miał zwyczaj wyrównywać rozciąganie się oddziału. Dawał wtedy komendę Czoło stój! Podaj dalej", którą podawano do przodu. Po dołączeniu tyłu kolumny, jechał na jej czoło i dawał rozkaz kontynuowania marszu. W czasie jednej z takich sytuacji Mieczysław przechodził obok stojącego na koniu dowódcy, który widząc chyba jego zmęczenie, odezwał się: " No i co Kowboj "? Mieczysław odpowiedział: "W porządku Panie Poruczniku!" A teraz przykład zachowania tzw. "zimnej krwi" przez dowódcę w sytuacji groźnego zaskoczenia. Była zima. Oddział znajdował się pow. miechowskim.

 

Mieczysław był W szpicy na czele kolumny marszowej. Przed szpicą na szczęście znalazł się na koniu dowódca oddziału. Nagle zza zakrętu wyłonił się oddział niemiecki! Na czele tego oddziału, również na koniu jechał ich dowódca. Niemcy wycofywali się w tym czasie pod naporem sowieckiej ofensywy z przyczółka sandomierskiego. Ich morale było już w tym czasie inne porównaniu z butą np. 1942r. Oba oddziały idące naprzeciw siebie natychmiast zatrzymały się w odległości jakieś 30 - 35m. Dowódca miał na piersiach przewieszony empi podniósł prawą rękę do góry i geście — niczym Rzymianie /salwate!/ ruszył sam powoli w kierunku Niemców! Mieczysław obserwował to z przerażeniem, przewieszony z przodu automat, plus podniesiona prawa ręka czyniły dowódcą bezbronnym! Wrócił po paru minutach i powiedział, że oznajmił Niemcom iż oddział wchodzi w skład większego zgrupowania AK i ma zająć pozycję widocznej odległości. Rzeczywiście Mieczysław widział jak im coś na mapie pokazywał. Niemcy odpowiedzieli — powiedział dowódca — że muszą to uzgodnić ze swoim dowództwem, a tymczasem zgodzili się na wzajemne wycofanie się na odległość strzału. Oczywiście Bemowcy wycofali się pospiesznie.

Niemcy potem zaczepnie zaatakowali oddział ale Mieczysław nie mógłby jednak stwierdzić, czy był to ten sam oddział. Po prostu ,Bemowcy" znaleźli się w pasie wycofującego się frontu. Jednak Wojsko niemieckie atakowało bardzo niezdecydowanie, mając przecież pod każdym względem przewagę! Ich tyraliera ok. 300 m szerokości posuwała się powoli i co chwilę zatrzymywała się. Wysunęli się z 200 300 m przed zabudowania wsi. Flanki były na dużej przestrzeni puste. co było widoczne. Więc dowódca dostrzegł realne szanse kontaktu bojowego. Ruszyli więc zdecydowanie na nich jak burza, z okrzykiem: "Hande hoch!" Przemieszane okrzyki z hukiem wystrzałów i świst przelatujących kul nasunęły Mieczysławowi refleksję, iż dobrze, że jest zima i leży śnieg. bo razie oberwania kuli, pada się na śnieg i ze względu na chłód mniej się krwi straci w porównaniu z latem. Po chwili, kiedy się już starły czoła tyralier, zauważył Mieczysław, że Niemcy odrzucali broń możliwie jak najdalej od siebie, czego przedtem nie dostrzegał. Dziwił się też, że atakując nie krzyczeli, a być może, że to oni — ,Bemowcy" — ich zakrzyczeli? Jedno już wtedy było pewne, morale niemieckiego wojska spadło zupełnie. Dawnej buty już się pozbyli! Wzięli wówczas ponad 60-ciu jeńców, tym część "własowców", szczególnie w Polsce znienawidzonych. gdyż Niemcy wysługiwali się nimi w tzw. karnych ekspedycjach, kończących się paleniem wsi, często z zamkniętymi ludźmi w stodołach. Zabijali też maleńkie niewinne dzieciątka na oczach matek! Jeńców podzielono na 2 grupy: Niemców i. własowców. Mieczysław znalazł się w grupie, która miała eskortować własowców. Wtedy to miała miejsce jego czwarta rozmowa z por. Stanisławem Grabdą. W pewnym momencie usłyszał z odległości ok. 20 m głos dowódcy: "Kowboy do mnie"! Podbiegi i zameldował się, stojąc oczywiście w postawie zasadniczej, czekając na dalsze rozkazy... Dowódca patrzył na niego i jakby go nie dostrzegał, choć stal 3 m przed nim. Trwało to chwilę, może ze 40 sekund — wspominał Mieczysław — a porucznik patrzył zamyślony i nic nie mówił. Wreszcie powiedział: "Wy zostajecie, możecie iść na swoją kwaterę".

 

W tym czasie por. Stanisław Grabda funkcjonował pod rozkazami AK. Trzecia rozmowa dowódcy kompanii z Mieczysławem miała charakter po części szkoleniowy, a po części "dowartościowujący" go. Była 1:00 lub 2:00 godz. nocy. „Bemowcy" mieli przekraczać most na Pilicy w Kozłowie. Podobno w mieście stacjonowali Niemcy, choć tu wspominający miał wątpliwość. Dowódca kompanii, który zawsze nakazywał czasie marszu ciszę, podjechał do szpicy, nakazując zatrzymanie się, w pełnej gotowości bojowej. Po czym udzielił żołnierzom szczegółowego instruktażu, podał też rodzaje sygnałów z rakietnicy i zapytał, czy wszystko jasne. Cały czas mówił szeptem. Na zakończenie wyznaczył dwóch szperaczy czołowych. Jednym z nich był Mieczysław. Długo patrzył wyznaczonym w oczy zanim powiedział: "Kowboy dowódcą!". Był on wyraźnie młodszy wiekiem, choć może nie stażem partyzanckim, czego nie był pewien. Mieczysław był tą decyzją tak podbudowany, wręcz dumny, że poszedłby wtedy W ogień jak kamikadze! Na szczęście nic się nie wydarzyło. Spokojnie, aczkolwiek W pełnej gotowości bojowej przeszli przez most i miejscowość. Było cicho wokół. Długo się potem zastanawiał Mieczysław, czy dowódca z góry przewidywał sytuację i finał, lecz chciał rozegrać wszystko super serio dla zasady. A myśli, że mógł wiedzieć, bo przecież kompania nie działała w próżni. Były kontakty z placówkami AK i NSZ W terenie. Mieczysław puszczał, że jeśli chodzi o niego, to chciał go dowartościować i dać mu satysfakcję za wielomiesięczny trud żołnierski chłopca, który „podwójnie" się starał, by nadrobić wiek. Nie wie, jak było w istocie, ale wie, bo to obserwował wielokrotnie, że porucznik wszystko traktował serio, jeśli chodzi o obszar jego odpowiedzialności jako dowódcy i zwierzchnika. Były pewne epizody w czasie pobytu Mieczysława w oddziale, które obserwował, lecz nie potrafił sobie do końca ich zinterpretować. Myślał, że jak się spotka z kol. Jasiem Chlondem, to mu pomoże te epizody rozwiązać - wyjaśnić. Jego chciał zapytać, dlatego że on wiele wiedział z uwagi na bliskość jego ojca z dowództwem kompanii, a i on sam, będąc pisarzem, miał więcej wiedzy o życiu oddziału. Niestety, wezwany został na wartę niebieską. Intryguje Mieczysława pytanie, gdzie znajduje się archiwum kompanii? Chyba gdzieś w Tarnawie k/Skaly. Było ono cały czas w  gestii szefa Jana Chlonda-seniora. Być może, że przekazane zostało placówce NSZ lub AK W Tarnawie? Trudno sobie wyobrazić, by się z nim przemieszczać w naszpikowanym Sowietami (i NKWD!) terenie. Teraz jest to już tajemnica nie do rozwiązania, gdyż najważniejsi ludzie związani z tą sprawą, tj.: por. Stanisław Grabda i ppor. Wacław Proszowski oraz Chlondowie już nie żyją! Z kolegów, których później spotkał, najbardziej precyzyjną pamięcią — powiedział Mieczysław — dysponuje Stach Grudziecki —ps. "Hubert". Powiedział także, że spotkał też wątpliwych "autentyków", którzy z reguły w zbytniej obfitości i zbyt dokładnie przypominali sobie wiele zdarzeń. Gromadzili wokół siebie dalszych. Spotkał też przypadki tworzenia historii wstecz, np.: Stwierdza z całą stanowczością, że akcją zdobycia działa osobiście dowodził bezpośrednio sam por. Stanisław Grabda. Nikt inny!

Także twierdzenie, jakoby por. Stanisław Grabda uzyskali pozwolenie z dowództwa brygady na przejście do AK, po tym, co powiedział wszystkim "przed frontem kompanii", a słyszeli to wszyscy, wydaje się zbyt mocnym naginaniem faktów do czyichś życzeń. Miało to miejsce po nocnym alarmie w przerwie forsownego marszu, oddalającego kompanię od miejsca postoju brygady. Dowódca kompanii dał po przemówieniu każdemu możliwość powrotu do brygady z bronią :w ręku, z czego, o ile sobie przypomina, skorzystało tylko trzech żołnierzy. Jego zdaniem, tu dobitnie zdecydował autorytet dowódcy. Niestety, ta decyzja okazała się dla por. Stanisława Grabdy zgubna, tragiczna! Został w kraju i spotkał go okrutny los. Najpierw ciężkie śledztwo, a potem - wykonany wyrok śmierci Jego -doskonałego Polaka, patriotę swej Ojczyzny. Ten wyrok wydali na Niego też Polacy, ale właściwie zdrajcy.

Cytat z książki Zenona Markiewicza 

"Mortui viventes obligant"  (Zmarli zobowiązują żyjących) 

Czytaj dalej
576

Celej Ryszard  ps. „Krysiecki” Urodzony 15 luty 1912 w Żbikowie k. Warszawy. Syn Michała i Haliny z domu  Amborska. Po stracie ojca zamieszkał w województwie kieleckim, maturę otrzymał w gimnazjum imienia Józefa Piłsudskiego w Busku-Zdroju a także drugi stopień przysposobienia wojskowego. Od września 1939 roku zamieszkał z rodziną  żony we wsi Glinka gmina Gnojno powiat Busko Zdrój gdzie był punktem kontaktowym w grudniu 1930 nawiązał pierwsze kontakty z ZWZ wraz z innymi  przechowywał i gromadził broń od maja 1940 roku należał do Związku Jaszczurczego a następnie od września 1942 roku do grudnia 1944 roku do Narodowych Sił Zbrojnych Zbrojnych  zaprzysiężony został przez porucznika Stefana Marcinkowskiego ps. „Poraj Karol”i przyjął pseudonim „Krysiecki”. Pełnił różne funkcje z zakresu organizacji wywiadu oraz kolportażu prasy, od końca listopada 1943 roku do grudnia 1944 roku mieszkał w Skale koło Gnojna gdzie zajmował się kolportażem  prasy „Szaniec”oraz zaprzysięgał ludzi do NSZ, utrzymywał kontakt wywiadowcami. Po wojnie ukrywał się w województwie gorzowskim w 1948 wrócił do Kielc i podjął pracę w Wydziale Handlu Urzędu Wojewódzkiego gdzie pracował do emerytury w 1974 r Ryszard Celej był jednym z pierwszych organizatorów struktur siatki konspiracyjnej Związku Jaszczurczego i Narodowych Sił Zbrojnych V okręgu Kielce Radom

Czytaj dalej
701

Mikołaj Bracha ps. “Mały”Urodzony 5 grudnia 1919 roku w Zagnańsku syn Jana i Marianny z domu Nawrocka. W 1927 roku rozpoczął naukę w szkole podstawowej którą ukończył w 1935 roku od roku 1938 jako jeszcze niepełnoletni był na utrzymaniu rodziców i pomagał w pracach polowych od 1938 roku do wybuchu wojny był zatrudniony w Państwowych Kamieniołomach Mała Wiśniówka jako pracownik fizyczny. W kwietniu 1943 roku szkolny kolega Grzegorz Adamiec z Zabłocia zaproponował mu wstąpienie organizacji o nazwie Narodowe Siły Zbrojne, propozycje to przyjął z zadowoleniem już 3 maja 1943 roku złożył przysięgę przed komendantem placówki Zagnańsk  Józefem Góreckim pseudonim „Góra”  i dowódcą plutonu Franciszkiem Pawlikiem pseudonim „Gajowy” w obecności świadka Bronisława Strzelca pseudonim „Brodzisz Romek”. Przysięga odbyła się we wsi Zabłocie w mieszkaniu plutonowego Franciszka Pawlika. Po przebytym szkoleniu z zakresu działalności partyzanckiej na które składało się składanie i rozbieranie broni czyszczenie i konserwacja maskowanie terenu znajomość czytania map  oraz innych ćwiczeń zorganizowanych na potrzeby oddziałów partyzanckich został przydzielony do kolportowania tajnej prasy „Szaniec” na terenie gminy Samsonów i Zagnańsk oraz jako kurier dostarczający korespondencje nie tylko do najbliższych punktów, ale na dalsze odległości takich jak Krasocin, Lipno koło Włoszczowy, Raków czy też Jeleniów koło Słupi Nowej. Natężenie tychże przesyłek nasilało się w czasie pierwszej koncentrację oddziałów partyzanckich NSZ w Ćmielowie w kwietniu 1944 roku, drugie we Wronowie i Mirogonowicach w czerwcu 1944 oraz trzeciej koncentracji w Lipnie koło Włoszczowy w sierpniu 1944 roku. Należy podkreślić że dotarcie do dość odległych terenów kielecczyzny nastarczało wiele trudności ponieważ większość tych odległości pokonywał pieszo. Przechowywał też karabin znaleziony jeszcze jesienią 1939 roku, który następnie przekazał go swojemu drużynowemu Jacentemu Adamcowi z Zabłocia. Był żołnierzem placówki Zagnańsk plutonu pod dowództwem plutonowego Franciszka Pawlika pseudonim „Gajowy” we wsi Zabłocie w drużynie Jacentego Adamca we wsi Zabłocie jako łącznik poszczególnych skrzynek kontaktowych placówki Zagnańsk, kurier przekazywania korespondencji tajnych do odległych miejscowości gdzie odbywały się koncentrację oddziałów partyzanckich, wartownik z bronią w ręku w czasie postoju oddziału partyzanckiego NSZ we wsi Zabłocie. Po "wyzwoleniu" ukończył technikum ekonomiczne i zaczął pracę w Państwowym Zakładzie Urzędu Pocztowego w Kielcach.

Czytaj dalej
753

 b2ap3_thumbnail_irena_20171210-163343_1.jpgUrodziła się 12 lutego 1929 roku w Brodach województwo Tarnopol z ojca Włodzimierza i matki Wiktorii z domu Englert.  Szkołę podstawową ukończyła w Winnikach – Lwowie, we Lwowie ukończyła podczas okupacji niemieckiej żeńską szkołę handlową z polskim językiem nauczania, tam również uczęszczała na tajne komplety na których ukończyła 3 klasy gimnazjalne. Od  maja 1944 roku ukrywała się w Radymnie koło Przemyśla przed wywozem do Niemiec na przymusowe roboty tam została aż do przyjazdu swojej matki w lipcu 1945 roku ze Lwowa jako repatriantki ojciec został zamordowany w lipcu 1944 pod Lwowem w Czyszkach przez bandytów z UPA. Po przyjeździe swej matki Wiktorii ze Lwowa wyjechała do Dziedzic na Śląsk do siostry matki. W 1945 roku we wrześniu została przyjęta do NSZ-u, gdyż jej dwaj kuzyni byli w tej organizacji przez całą okupację niemiecką. Przysięgę złożyła na początku na lipca 1946 roku, przysięga odbierał podporucznik „Ryś” Jan Przewoźnik a świadkami byli szef Akcji Specjalnej ppor. Józef Madej ps.” i plutonowy  Władysław Guzdek ps. „Wik”. Była sympatią jednego z dowódców mianowicie Romualda Czarneckiego pseudonim „Picolo”. W organizacji zaczęła pracować jako łączniczka. nosiła broń, amunicje i meldunki oraz inne informacje na Baranią Górę do sztabu „Bartka”, równocześnie  skończyła kurs maszynopisania w Białej u sióstr zakonnych a kurs stenografii w Bielsku prowadzony przez Izbę Kupiecka w Katowicach. W lipcu 1946 roku podjęła pracę w Starostwie Powiatowym w Bielsku obecnie Bielsko-Biała, gdzie pracowała jako kancelarzysta w wydziale organizacyjno - administracyjnym aż do jej aresztowania.. Aresztowanie nastąpiło w dniu 18 grudnia 1946 za przynależność do NSZ VII okręg Śląsk Cieszyński  pod dowództwem kapitana Henryka Flamego ps. "Bartek" po aresztowaniu przez UB w Bielsku 24 stycznia 1947 roku w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Katowicach w trybie doraźnym została skazana na 12 lat więzienia oraz utratę całego mienia. Wyrok 4 lat więzienia odbyła w więzieniach w Bielsku i Cieszynie, 4 lata zostało jej darowane w wyniku amnestii w 1947 roku oraz złożonej przez jej matkę apelacji (4 lata) Po wyjściu z więzienia podjęła pracę w Społem w Czechowicach a w 1955 roku przeniosła się do Kielc wraz z matką gdzie podjęła pracę w WZSP (8 lat pracy) Okręg Dyrekcji Osiedli Robotniczych (12 lat ) Naftoprojekt aż do pójścia na emeryturę w roku 1981. Była aktywną członkinią ZŻ NSZ nr.2  w Kielcach. Zmarła . 15.12.1991. w Kielcach pochowana na cmentarzu Piaski Kielce.

Czytaj dalej
905

b2ap3_thumbnail_mitus.jpg

Urodził się 12 grudnia 1892r. we wsi Rogi w powiecie Krośnieńskim dawnym województwie Rzeszowskim. Jego rodzice Karol i Anna z domy Wilusz byli nauczycielami Do dziesiątego roku życia przebywał razem z rodzicami we wsi Rogi edukację zaczął w gimnazjum w Jaśle w 1912 zdał maturę, następnie studiował na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, które zostały przerwane wybuchem wojny od lipca 1914r do czerwca 1915 roku mieszkał z rodzicami we wsi Rogi skąd został powołany do armii austriackiej w której służył do października 1918 roku (K.K. Landwehr-Infanterieregiment Przemyśl Nr.18 -Pułk Piechoty). Po powrocie znów został powołany tym razem już do armii polskiej od 1918 do maja 1919 pełnił służbę na Dworcu Kolejowym w Jaśle, po zdemobizowaniu powrócił na Uniwersytet w Krakowie. W sierpniu 1920 kolejny raz został powołany do wojska gdzie służył w Ochotniczym Batalionie Akademickim a potem do października Batalionie Wartowniczym w Podgórzu. Pierwszą pracę jako nauczyciel zaczął w listopadzie w Jaśle i tam uczył w Prywatnym Gimnazjum Żeńskim oraz Gimnazjum Państwowym do czerwca 1922 następnie przeniósł się do Zawiercia gdzie uczył w prywatnym gimnazjum pani H. Malczewskiej do 1925r. Od września zaczął nauczać w Poznaniu w liceum i gimnazjum im Paderewskiego, tam też ukończył Państwowe Konserwatorium Muzyczne (1925/26).

1 września 1939r został powołany rozkazem mobilizacyjnym do DOK VII Poznań z którą się wycofał do Chełma gdzie został ranny w nogę i po wyzdrowieniu trafił do niewoli niemieckiej po kilku dniach został zwolniony i przyjechał do Kielc. Zamieszkał u siostry Marii Lubertowiczowej zamieszkałej przy ulicy Czarnowskiej 10 ( prawdopodobnie późniejszej nauczycielki w szkole podstawowej nr 1 w Kielcach jeszcze na ulicy Sienkiewicza 8) u której przebywał do września 1940 roku a następnie przeniósł się do Zagnańska k. Kielc gdzie zamieszkał w domu dr. Urbanowskiego szwagra późniejszego dowódcy Brygady Świętokrzyskiej Antoniego Szackiego ps. „Bohun” z którym prowadził tajne nauczanie. O nim jedynym płk " Bohun " napisał po latach w swoich wspomnieniach "Byłem dowódcą Brygady Świętokrzyskiej NSZ" tak: "Te tajne komplety licealne i gimnazjalne prowadził prof. Miętus, człowiek o wybitnych zdolnościach pedagogicznych i dużej wiedzy". Przez 2 lata byli bliskimi znajomymi i sąsiadami, mieszkając w pokoikach na piętrze obok siebie, pracowali. Prawdopodobnie Adam Miętus, przed zaprzysiężeniem w NSZ, był już w Związku Jaszczurczym podobnie jak dr Albin i Antoni Szacki, który był głównym organizatorem ZJ na terenie powiatu Kielce - północ i jego pierwszym komendantem. W czerwcu 1942 r. do domu pp. Urbanowskich przyjechała z Małkini żona Antoniego Szackiego - Zofia z czwórką dzieci: Barbarą, Marią, Krystyna i Antonim. Profesor Adam pomieszkiwał jakiś czas w Lekominie u leśniczego Leona Wielowieyskiego i 10 sierpnia 1942 r. powrócił do Kielc i objął posadę w magistracie gdzie pełnił funkcje tłumacza i sekretarza burmistrza[1] aż do „wyzwolenia”. Do Narodowych Sił Zbrojnych[2] został wprowadzony przez prof. Bolesław Kozłowskiego ps. Opal ,Profesor" nauczyciela w przedwojennym gimnazjum im. Śniadeckich* członka ONR szefa wydziału szkolnego SCN-Służba Cywilna Narodu [3]  na początku roku 1943 został zaprzysiężony.  Pełnił funkcje referenta oświatowo-propagandowego przy Okręgu Kieleckim NSZ , był członkiem Komendy Miasta Kielce współredaktorem gazetki „Iskra”. Razem z prof. Kozłowskim aresztowani podczas łapanki pod koniec 1943 lub na początku 1944r [4], prof. Kozłowski został wysłany na roboty do Niemiec a prof. Miętus został w Kielcach. Ożenił się w 1945 z  Janiną Marią Oleszczuk pracownikiem kieleckiego magistratu* W roku 1945 pojął pracę w Liceum im. S. Żeromskiego i w Państwowym Liceum Pedagogicznym na ul Leśnej 16. Był pod baczną obserwacją Urzędu Bezpieczeństwa 15 marca 1950r. odbyła próba werbunku na informatora przez UB ale nieudana. Mieszkał do śmierci na ulicy Żytniej 16 w Kielcach

Współpracował z redakcjami pism: „Przegląd Muzyczny”, „Śpiewak”, „Ruch Muzyczny” "Orlęta " oraz po wojnie  Słowem Ludu gdzie  redagował kącik „Z sali koncertowej". Bardzo mocno zaangażowany w edukację i propagowanie muzyki klasycznej, kiedy w Kielcach powstała filharmonia, wprowadzał słuchaczy w tajemnice muzyki, objaśniał biografie kompozytorów. W archiwalnych czasopismach z Poznania jest wzmianka o utworzeniu komitetu aby przygotować uroczyste pożegnanie Karolowi  Szymanowskiemu[6] oraz telegram kondolencyjny przesłany przez prof. Adama Miętusa z Kielc do żony Feliksa Nowowiejskiego z powodu śmierci kompozytora znajdujący się w Archiwum rodziny Nowowiejskich.

W wyniku potrącenia przez samochód na ulicy Ogrodowej trafia do szpitala gdzie w skutek  komplikacji i powikłań z bardzo trudno gojącą się raną nogi umiera. Zmarł w 19 IX 1973 w Kielcach pochowany na cmentarzu Starym w Kielcach

  * prof. Miętus nie mieszkał przed wojna w Kielcach więc prawdopodobnie chodziło o szkołę katolicką w której pracowali Bolesław i Zofia Kozłowscy. Z prof. Kozłowskim został zapoznany przez późniejszego dyrektora liceum im St. Żeromskiego Jana Strasza

*Janina Maria Miętus z domu Oleszczuk c. Romana i Agnieszki ur.22 XII 1913 w Oleśnie ? zm.9 VI 1985 w Kielcach. Członkini organizacji „Białego Orła”, żołnierz AK pseud. Zosia, odznaczona Brązowym Krzyżem Zasługi z Mieczami. To ona na polecenie prezydenta  Stefana Artwińskiego i Mariana Kosierkiewicza  kierownika biura  ewidencji, niszczyła znajdujące się tam dokumenty wojskowe. Janina Oleszczuk, która przez kilka dni wynosiła z urzędu wybrane dokumenty i paliła je we własnym mieszkaniu. Ta dzielna kobieta, późniejszy żołnierz Armii Krajowej, działająca pod pseudonimem „Zosia”, już po latach złożyła relację. ( prawdopodobnie też była członkiem lub współpracowała  z NSZ " Biuro fałszerstw” jak również jej brat Oleszczuk Feliks)[5]

Źródła:

[1]W tym czasie funkcję burmistrza przejął były wiceprokurator okręgowy M. Bogdanowicz. W Zarządzie Miejskim zatrudnionych było blisko stu pracowników w kilku wydziałach. 

[2] Narodowe Siły Zbrojne (NSZ) formalnie powstały 20 września 1942, gdyż tego dnia pierwszy komendant główny NSZ, płk Ignacy Oziewicz wydał rozkaz nr 1/42, w którym zawiadamiał o objęciu powyższej funkcji. Faktycznie proces formowania NSZ rozpoczął się w lipcu 1942

[3] Służba Cywilna Narodu to pion cywilny Narodowych Sił Zbrojnych, konspiracyjna organizacja utworzona w 1942 przez działaczy Obozu Narodowo-Radykalnego, kierowana przez Organizację Polską. Wbrew temu co się powszechnie sądzi Narodowe Siły Zbrojne nie były jedynym tworem rozłamowej części Stronnictwa Narodowego (tej części, która nie podporządkowała się umowie scaleniowej NOW z AK) i Obozu Narodowo Radykalnego. Oprócz własnych sił zbrojnych utworzono także konspiracyjną administrację, pod nazwą Służba Cywilna Narodu, której celem było przygotowanie kadr fachowców różnych specjalności, a także wypracowanie koncepcji ustrojowych, prawnych, administracyjnych i gospodarczych, które ukazywały się w postaci podręczników i opracowań.

[4] IPN Ki 025/30  Akta operacyjne dotyczące Adama Miętusa s. Karola

[5] IPN Ki 105/164 s.126 Sprawa zagadnieniowa dot. operacyjnego rozpoznania b. członków i dowódców Brygady Świętokrzyskiej NSZ

[6]Polska oddaje hołd pamięci K. Szymanowskiego. Uroczystości żałobne na dworcu w Poznaniu, "Kurier Poznański", 6 IV 1937, nr 153 cyt.. „1 kwietnia, na wieść o zgonie kompozytora w Lozannie (29 marca), zebrało się w Pałacu Działyńskich grono osób, aby przygotować uroczyste pożegnanie zmarłego twórcy w Poznaniu. Wyłoniono komitet organizacyjny uroczystości (Zdzisław Jahnke, Zenon Kosidowski, Zygmunt Latoszewski, Adam Miętus, Witold Noskowski, Zygmunt Zaleski), któremu przewodniczył dr Leon Surzyński. Wagonowi-kaplicy, udekorowanemu przez poznańską kwiaciarnię Piotra Skrzypczaka, towarzyszyło od granicy w Zbąszyniu …”

b2ap3_thumbnail_P1340374.JPG

Czytaj dalej
686

b2ap3_thumbnail_n20031211a.gifUrodził się 29 września 1928 roku w Toruniu jako syn Stanisława Neyman-Spławy i Anfisy z d. Permeńskiej. Oboje rodzice byli z wykształcenia inżynierami budowy dróg i mostów.  Ojciec Stefana zmarł w 1937 roku. Po jego śmierci matka z małym Stefanem przeniosła się do Kielc.

W okresie okupacji niemieckiej ukończył 3 klasy liceum ogólnokształcącego uczestnicząc w "Tajnych kompletach". W roku 1941 został zwerbowany do sekcji wywiadu obserwacyjnego, oddziału drugiego przy Komendzie obwodu AK w Kielcach, jego bezpośrednim przełożonym był Zbigniew Omoch pseudonim „Tom”, przez którego został zaprzysiężony. W sierpniu 1944 roku po rozpadzie sekcji wywiadu zgłosił się na koncentrację oddziałów AK organizowanej w ramach akcji „Burza” w miejscowości Gruchawka koło Kielc. Otrzymał przydział do 6 Kompanii 4 Pułku Piechoty Legionów AK, jego dowódcą był por. "Rak" (Henryk Dębowski-Marchand). 15 sierpnia 1944 r. 4 pp Leg. AK otrzymał rozkaz wymarszu na Warszawę, 6 kompania ze względu na słaby stan uzbrojenia została rozwiązana a ludzie odesłani do domów. W sierpniu 1944 roku nawiązał kontakt z Brygadą Świętokrzyską NSZ, do której dołączył w połowie września 1944 roku i otrzymał przydział do pierwszej kompanii pierwszego Batalionu 204 Pułku Piechoty dowódcą kompanii był w tym czasie Stanisław Grabda pseudonimem „Bem”. pluton chor. „Grzmota", drużyny kpr. podchor. „Pokornego". W powyższym okresie brał udział we wszystkich akcjach bojowych kompanii, a m.in. w starciu z Niemcami w Drewnianej Hucie, gdzie zdobyto haubicę z pociskami. W połowie listopada 1944 r. ze względu na zły stan zdrowia został urlopowany i powrócił do Kielc. Styczniowe działania wojenne Brygady uniemożliwiły mu powrót.

Czytaj dalej
1001
Czytaj dalej
680

b2ap3_thumbnail_uroczysto_odsonicia_i_powicenia_tablicy_upamitniajcej_onierzy_narodowych_si_zbrojnych_-_pierzchnica_17_20151108_1029855603---Kopia.jpgDziś w nocy zmarł ksiądz biskup Kazimierz Ryczan,który dał się poznać jako gorliwy patriota realizujący z wielkim zaangażowaniem, ewangelicznym entuzjazmem i oddaniem dewizę swego biskupiego posłannictwa. "Poza grób poniosę zadumę nad mogiłami partyzantów ukrytymi w lasach świętokrzyskich."„Ojcowie wasi na szczycie Giewontu ustawili krzyż. Ten krzyż tam stoi i trwa. Jest niemym, ale wymownym świadkiem naszych czasów. Niech on tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie są nasze korzenie”.

Czytaj dalej
911

b2ap3_thumbnail_P1340871.JPGW związku ze zbliżającą się 75. rocznicą powstania NSZ w Kielcach na byłym więzieniu przy ulicy Zamkowej odsłonięto tablicę upamiętniającą żołnierzy tej formacji. Uroczystość zorganizowaliśmy wspólnie Komisją Zakładową NSZZ Solidarność w kieleckim MPK. Po nabożeństwie w bazylice katedralnej, poczty sztandarowe wraz z rodzinami żołnierzy NSZ przemaszerowały na teren byłego więzienia. Tam złożono wieńce i zapalono znicze. Uroczystego odsłonięcia tablicy dokonała, Jolanta Rybczyk, siostrzenica Stanisława Grabdy „Bema” dowódcy oddziału NSZ, który został zabity w kieleckim więzieniu.

Czytaj dalej
756

b2ap3_thumbnail_P1340578.JPGJuż tradycyjnie 8 września wspominamy ze czcią i wdzięcznością narodziny Matki Bożej. Nasza grupa dba nie tylko o historie ale również pielęgnuje tradycje i obrzędy ludowe. Zostały poświęcone wieńce dożynkowe, a także ziarno pod nowy zasiew, które każdego roku przynoszą do Piotrkowic rolnicy z całej Ziemi Świętokrzyskiej. Święto Narodzenia NMP nazywane jest bowiem w ludowej tradycji polskiej świętem Matki Boskiej Siewnej.Święto to pobudza nas w szczególny sposób do dziękczynienia za ten wielki dar Bożej Miłości.

Czytaj dalej
1064

b2ap3_thumbnail_20933936_1979065358979395_4273384890763137466_o.jpg15 sierpnia w Zreczu Chałupczańskim odbyło się "Święto Plonów" gminy Chmielnik. Msza święta polowa dożynkowa została odprawiona przez ks. proboszcza parafii  w Chmielniku Franciszka Siarka, ojca proboszcza parafii w Piotrkowicach Krzysztofa Twarowskiego i o.dr. Szczepana T.Praśkiewicza. Delegacje z wieńcami dożynkowymi po dotarciu na miejsce zostały zaprezentowane. Spośród 26 miejscowości gminy Chmielnik, swoje wieńce przygotowało 19 sołectw i miasto Chmielnik.

Czytaj dalej
926

b2ap3_thumbnail_20545580_2052267161465788_356994002017299934_o.jpgDziś wspólnie w ramach Komitetu Społecznego Patria posprzątaliśmy w.  Prof. Adama Miętus(ur. 12 XII 1892 zm.19 IX 1973), przesiedlonego z Poznańskiego zamieszkałego w Kielcach. W czasie II Wojny Światowej był w Narodowych Siłach Zbrojnych, członek komendy miasta redaktor pisma NSZ Iskra, wykonywał funkcję tłumacza. Mieszkał w Zagnańsku u siostry Antoniego Szackiego ps. “Bohun” Eleonory (Leoni), żony lek. med. Albina Urbanowskiego, gdzie razem z nim uczestniczył w tajnym nauczaniu. Uczył na tajnych kompletach języka łacińskiego i matematyki. Po wojnie został nauczycielem w Liceum Ogólnokształcącym im S. Żeromskiego w Kielcach nauczyciel j. łacińskiego i j. niemieckiego w latach 1945-1971 Janina Magdalena Miętus(ur.22 XII 1913 zm.9 VI 1985 członkini organizacji „Białego Orła”,żołnierz AK pseud. Zosia, odznaczona Brązowym Krzyżem Zasługi z Mieczami

Czytaj dalej
1041

b2ap3_thumbnail_porfiliusz.jpgUr. 26 II 1905 w Drohiczynie, technik budowlany, plut. pchor. WP, ppor. NSZ, absolwent szkoły technicznej; uczestnik kampanii wrześniowej; od 26 VIII 1944 w 1 komp. 202 pp., 17 X 1944 przeniesiony do plutonu saperów, 9 XI 1944 mianowany referentem oświatowym tegoż plutonu; z wniosku kpt. „Korczaka” z 26 XI 1944 (popartego przez kpt. „Poraja”) o awans na sierż. pchor.: „uczciwy, zdyscyplinowany, dobry”; 1 V 1945 awansowany na sierż. pchor. przydzielony do 1 komp. IV Baonu; od 21 IX 1945 z-ca d-cy IV plutonu w komp. 4003, 9 I 1946 przeniesiony do Ośrodka Rodzin Wojskowych w Monachium--Obermenzing; 18 III 1946 mianowany ppor. piech. czasu wojny i przydzielony do Ośrodka Bad Reichenhall, od 22 III 1946 d-ca plutonu w komp. 4005 (4011); w 1947 przebywał w Obermenzing.

b2ap3_thumbnail_P1290400.JPG

Czytaj dalej
923

b2ap3_thumbnail_mp01.jpgUrodził się 1896 w Sosnowcu. W 1914 roku wstępuje do Seminarium Duchownego w Kielcach. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1919 roku. Po wyświęceniu pracował w parafiach: Chęciny, Daleszyce i Prandocin. Oceniając wysoko umiejętności ks. M. Połoski, władze kościelne, w 1921 roku, skierowały go na studia do Paryża. Przebywał tam kilka miesięcy. Dalsze studia musiał przerwać, powodem były problemy zdrowotne. Po powrocie do kraju poddaje się leczeniu i zostaje mianowany wikariuszem w parafii Kurzelów. W latach 1923-1926 przebywał w Stanach Zjednoczonych. Tam pomagał swojemu stryjowi ks. Antoniemu Poławskiemu (parafia Chuton Mass). Powraca do kraju w 1926 roku i zostaje mianowany sekretarzem generalnym Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej w Kielcach. Dał się poznać, jako doskonały publicysta i kapłan młodzieży katolickiej.

Czytaj dalej
1090

b2ap3_thumbnail_20231997_2035911786434659_4108915282156028636_o.jpgKapliczka upamiętniająca poległych żołnierzy w wojnie pod Kliszowem w 1702 roku oraz w I i II wojnie światowej stanęła na polach kliszowskich w gminie Kije. Kaplicę wykonał i ufundował Andrzej Gołębiowski z Kliszowa wraz z żoną.


Czytaj dalej
822

b2ap3_thumbnail_sikorka-Mojecki.jpg

 Urodzony 24 grudnia 1915r. Kielce - Zagórze syn. Antoniego i Katarzyny zd. Syska. 

Był współorganizatorem placówki NSZ w Zagórzu. Po zorganizowaniu grupy AS "Krzemienia" - Zygmunta Gajdy, był czynnym jej członkiem, której zadaniem była ochrona drukarni przy ul. Stolarskiej, Leśnej i Karczówkowskiej. Grupa ta brała udział w akcjach bojowych. " Sikorka" był d-cą zorganizowanej akcji rozbrajania Niemców w okolicy Bukówki - Ostra Górka podczas której w lipcu 1943r. zabrano Niemcom 3 karabiny i 3 pistolety. Grupa ta likwidowała konfidentów Gestapo jak : Kasza, Lezirska i inni. Brał udział w zamachu na gestapowca Witka , po którym zastrzelony został przy ul. Szydłowskiej w Kielcach dnia 15.06.1944

Polegli również : dowódca akcji ppor. Kazimierz Smolak „Nurek”, cichociemny ( KPN) oraz jego ochrona – żołnierze grupy dywersyjnej Akcja Specjalna (AS) NSZ: Władysław Malinowski „Biały”, Jan Matejek „Ares” oraz  Roman Kacperowicz „Szarada”.

Czytaj dalej
1124

b2ap3_thumbnail_19955961_2014991698526668_3857603917376087837_o.jpgNasza grupa uczestniczyła w Mszy Świętej za zmarłych na cmentarzu parafialnym w Janinie k/ Buska aby upamiętnić kpt.Jana Skwarka i dziękować Bogu za wszelkie dobro otrzymane od naszych bliskich, którzy nas wyprzedzili do Domu Ojca.

Czytaj dalej
1026

Zygmunt KrasnowskiUrodził się 18.VII.1925r w Ostrowcu Świętokrzyskim jako syn Jana i Stefani z d. Kozera(2)Falecka. Jego rodzice przed 1939 prowadzili sklep spożywczy, ojciec Jan był funkcjonariuszem Policji Państwowej. W czasie okupacji niemieckiej był sołtysem miejscowości Boksycka . Po wyzwoleniu przeniósł się do Ostrowca, gdzie prowadził prywatną restauracje.
Po ukończeniu szkoły podstawowej w roku 1939 zdał egzamin do Gimnazjum Państwowego w Ostrowcu, latach 1940-1942 ukończył szkolę handlową. Po ukończeniu szkoły handlowej uczęszczał na tajne nauczanie aż do roku 1944.

Czytaj dalej
1102

b2ap3_thumbnail_Bez-nazwy-2.jpgur. 13 XI 1925 Tuczepach pow. Stopnica, syn Jana i Michaliny, st. strz.; żołnierz oddziału partyzanckiego „Bema", następnie w Brygadzie; od I 1 VIII 1944 w I komp. 204 pp, gdzie 11 VIII 1944 awansował na st. strz.; odszedł z Brygady wraz z „Bemem" 28/29 XI 1944. Po wojnie mieszkał w Oliwie i pracował jako telefonista; aresz-towany styczniu 1950 w mieszkaniu -Stanisława Grabdy „Bema" w Oliwie.

Czytaj dalej
717

b2ap3_thumbnail_IMG_20170703_162518.jpgDzięki pomocy Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" MPK w Kielcach na dawnym więzieniu przy ul. Zamkowej w Kielcach zawisła tablica poświęcona żołnierzom Narodowych Sił Zbrojnych zamordowanym i torturowanym w tym miejscu. Uroczyste odsłonięcie i poświęcenie tablicy nastąpi 10 września.

Czytaj dalej

Podziękowania

Grupa Rekonstrukcji Historycznej im Stanisława Grabdy

ogromnie dziękuje Kancelarii Finansowej Pactum.

Za pomoc pomoc księgową 

Zamów newsletter

Subskrybuj nasz Newsletter, a co miesiąc wyślemy Ci informacje

Wydarzenia

Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30

Nasz Facebook

Reklama google

Nasz tytuł prasowy

 

@periodyk publicystyczno-historyczny

Adres redakcji: ul Św. Weroniki 26/3,

25-658 Kielce 

 redakcja@piewca.pl

Wesprzyj naszą prace